Przejdź do treści
Działania na stronie
Aktualności

Ferrari podnosi prognozy, a produkcja Luce na 2027 rok jest już wyprzedana

Pierwsze w pełni elektryczne Ferrari nie trafiło jeszcze do żadnego klienta, a cała zaplanowana na 2027 rok produkcja ma już nabywców. Benedetto Vigna, prezes firmy, przekazał to 3 listopada przy okazji wyników za trzeci kwartał. Okazały się lepsze od oczekiwań analityków, a Ferrari już drugi kwartał z rzędu podniosło prognozy na cały rok.

Luce rozdzielone, zanim ruszyły dostawy

Według Vigny sprzedaż Luce zaplanowana na 2027 rok jest „już w pełni rozdysponowana”. Podczas konferencji z inwestorami dodał, że nowy klient musiałby dziś czekać na samochód około roku. Pierwsze dostawy zaplanowano na bieżący kwartał, a jazdy testowe dla mediów i klientów na początek 2027 roku.

Ferrari nigdy nie podało, ile egzemplarzy Luce zamierza zbudować, więc z samej informacji o wyprzedaniu nie wynika, jak duży jest portfel zamówień. Vigna powiedział jedynie, że nabywcy są zróżnicowani zarówno pod względem profilu, jak i regionów. Ma to znaczenie, bo pięciomiejscowy elektryk w cenie od około 615 tys. dolarów, zaprojektowany przez Jony'ego Ive'a, został po majowej premierze ostro skrytykowany, a kurs akcji Ferrari wtedy spadł.

Mniej aut, więcej pieniędzy

Sam kwartał przebiegł według typowego dla Ferrari schematu. Od lipca do września firma dostarczyła 3368 samochodów, o 33 mniej niż rok wcześniej, a przychody wzrosły o 7 proc., do 1,9 mld euro. Skorygowana EBITDA zwiększyła się o 12 proc., do 753 mln euro, wobec 739 mln euro oczekiwanych przez analityków ankietowanych przez Reutersa. Po dziewięciu miesiącach dostawy są niższe o 318 aut i wynoszą 10 170, głównie z powodu mniejszej sprzedaży w obu Amerykach oraz w Chinach, Hongkongu i na Tajwanie.

Dużą część poprawy firma przypisuje personalizacji, czyli płatnym opcjom, dzięki którym klienci dopasowują samochody do własnego gustu. Ten segment okazał się mocniejszy od oczekiwań, głównie za sprawą rodziny 296 Speciale. Strukturę sprzedaży poprawiły też dostawy F80, limitowanego hipersamochodu za około 3,6 mln euro.

Nowe cele

Ferrari spodziewa się teraz w 2026 roku przychodów na poziomie 7,65 mld euro zamiast 7,6 mld, skorygowanej EBITDA co najmniej 3 mld euro zamiast 2,97 mld oraz przemysłowych wolnych przepływów pieniężnych do 1,65 mld euro. Oprócz personalizacji firma wskazała słabszy niż zakładano wpływ kursów walut i drugie miejsce w mistrzostwach Formuły 1.

Vigna poinformował również, że zamówienia sięgają już 2028 roku, a do końca roku zaplanowano jeszcze dwie premiery. Ferrari nie zdradziło, o jakie modele chodzi.