Mercedes-AMG odsłonił 20 maja nową generację GT 4-Door Coupé. Tym razem czterodrzwiowy model powstał od podstaw jako samochód elektryczny na architekturze AMG.EA, a topowa odmiana GT 63 4MATIC+ korzysta z trzech silników o strumieniu osiowym i osiąga chwilowo 860 kW, czyli 1169 KM.
Dwa silniki umieszczono przy tylnej osi, trzeci pracuje z przodu. Mercedes-AMG podkreśla, że konstrukcja axial-flux daje wysoką gęstość mocy przy niewielkich wymiarach, a przedni zespół może być odłączany przy małym obciążeniu, żeby ograniczać straty. Szczytowe 860 kW jest dostępne podczas AMG Launch Control przy odpowiednim poziomie naładowania akumulatora. Producent podaje 2000 Nm maksymalnego momentu obrotowego dla GT 63.
Przy pomiarze od pełnego zatrzymania GT 63 ma przyspieszać od 0 do 100 km/h w 2,4 s i do 200 km/h w 6,8 s. Z opcjonalnym pakietem Driver's Package prędkość maksymalna wynosi 300 km/h. Słabszy GT 55 rozwija 600 kW, czyli 816 KM, i korzysta z tego samego układu trzech silników.
Równie istotny jest akumulator. Ma 106 kWh pojemności netto, instalację 800 V i bezpośrednio chłodzone cylindryczne ogniwa. Mercedes-AMG deklaruje moc ładowania do 600 kW przy odpowiedniej infrastrukturze, 10-80 proc. w 11 minut oraz możliwość uzupełnienia energii odpowiadającej ponad 460 km zasięgu WLTP w 10 minut. Dla GT 63 wstępny zasięg WLTP wynosi 596-696 km. Producent zaznacza, że część tych wartości pozostaje przed homologacją.
Nowy model nie próbuje całkowicie odciąć się od spalinowej historii AMG. Tryb AMGFORCE S+ generuje syntetyczny dźwięk inspirowany V8 i symuluje zmiany przełożeń, a aktywna aerodynamika AEROKINETICS oraz opcjonalne zawieszenie AMG Active Ride Control mają pogodzić stabilność przy dużej prędkości z komfortem na długich trasach.
GT 4-Door Coupé jest więc czymś więcej niż elektrycznym następcą dotychczasowego liftbacka. To pierwszy seryjny model AMG zbudowany wokół nowej architektury elektrycznej i silników osiowych, a jego parametry pokazują, że marka traktuje ładowanie, powtarzalność osiągów i zarządzanie temperaturą równie poważnie jak samą moc chwilową.