Ferrari podało nazwę swojego pierwszego w pełni elektrycznego samochodu produkcyjnego i po raz pierwszy pokazało jego wnętrze. Model nazywa się Luce, a kabina powstała we współpracy z LoveFrom, studiem założonym przez Jony'ego Ive'a i Marca Newsona. Pełne nadwozie miało zostać ujawnione dopiero później, więc lutowa prezentacja koncentrowała się na interfejsie i sposobie obsługi.
Najbardziej charakterystyczna decyzja dotyczy fizycznych elementów sterowania. Ferrari i LoveFrom nie poszły w stronę kabiny zdominowanej przez jeden duży ekran. Przełączniki, pokrętła i osobne moduły sterujące mają pozostać ważną częścią kontaktu kierowcy z samochodem. Producent mówi o wspólnym projektowaniu sprzętu i oprogramowania, tak aby układ wnętrza i logika interfejsu działały jako jeden system.
Współpraca z LoveFrom trwała około pięciu lat i obejmowała kierunek projektowy całego auta, a nie jedynie grafikę ekranów. Ferrari Styling Centre pod kierownictwem Flavio Manzoniego rozwijało projekt z zespołem Ive'a i Newsona, dopasowując go do wymagań funkcjonalnych, opakowania technicznego i homologacji samochodu drogowego.
Luce otwiera dla Ferrari nowy segment napędowy, ale lutowa prezentacja była przede wszystkim deklaracją podejścia do ergonomii. Marka chce, aby elektryczny model nadal był obsługiwany przez kierowcę w sposób dotykowy i mechanicznie czytelny, zamiast kopiować rozwiązania typowe dla elektroniki użytkowej.
To materialnie inny etap niż późniejsza pełna premiera modelu: 9 lutego poznaliśmy nazwę i koncepcję kabiny, natomiast wygląd całego samochodu pozostawał jeszcze nieujawniony.