Ferrari odsłoniło 25 maja w Rzymie Luce, pierwszy w historii marki seryjny samochód w pełni elektryczny. Czterodrzwiowy, pięciomiejscowy model powstał na dedykowanej architekturze i rozszerza gamę Ferrari zamiast zastępować istniejące układy spalinowe i hybrydowe.
Luce korzysta z czterech silników elektrycznych, po jednym przy każdym kole. Ferrari podaje łączną moc 772 kW, czyli około 1050 KM, przyspieszenie 0-100 km/h w 2,5 s oraz prędkość maksymalną przekraczającą 310 km/h. Akumulator ma 122 kWh pojemności i pracuje w instalacji 800 V. Deklarowany zasięg przekracza 530 km, a moc szybkiego ładowania sięga 350 kW.
W konstrukcji podwozia elektryczny napęd został połączony z aktywnym zawieszeniem i układem czterech kół skrętnych. Ferrari opracowało też nowy sterownik pojazdu, który koordynuje pracę napędu, odzyskiwania energii i systemów kontroli ruchu nadwozia. Dźwięk nie jest prostą imitacją V8 lub V12: samochód wykorzystuje sygnały z drgań rzeczywistych elementów układu elektrycznego, które są następnie przetwarzane i wzmacniane.
Projekt nadwozia i wnętrza powstał we współpracy Ferrari z LoveFrom, kolektywem Sir Jony'ego Ive'a i Marca Newsona. Luce odchodzi od typowego układu niskiego dwumiejscowego supersamochodu. Ma pięć miejsc, duży bagażnik, rozległe przeszklenia i tylne drzwi otwierane pod wiatr. W kabinie obok ekranów pozostawiono fizyczne przełączniki, pokrętła i dźwignie, a trójramienną kierownicę wykonano z aluminium pochodzącego z recyklingu.
Według Reutersa cena bazowa wynosi 550 tys. euro, a pierwsze dostawy mają rozpocząć się w czwartym kwartale 2026 roku. Ferrari kieruje więc Luce nie tylko do dotychczasowych klientów marki. Pięciomiejscowe nadwozie i całkowicie nowy rodzaj napędu mają otworzyć samochód również na użytkowników, którzy wcześniej nie rozważali tradycyjnego Ferrari.
Luce jest najważniejszym jak dotąd skutkiem wieloletniej strategii elektryfikacji firmy. Nie chodzi wyłącznie o zmianę źródła napędu: nowa architektura wpłynęła równocześnie na proporcje, układ wnętrza, sterowanie podwoziem i sposób, w jaki Ferrari próbuje budować emocje bez silnika spalinowego.