Ferrari nr 50 wygrało sześciogodzinny Lone Star Le Mans na Circuit of the Americas po dramatycznej awarii Toyoty nr 7 w końcówce wyścigu. Antonio Fuoco, Miguel Molina i Nicklas Nielsen odnieśli pierwsze zwycięstwo Ferrari w sezonie FIA WEC 2026, choć jeszcze na około dziesięć minut przed metą to Toyota prowadziła z przewagą około sześciu sekund.
Załoga Toyoty TR010 Hybrid nr 7, w której jechali Nyck de Vries, Kamui Kobayashi i Mike Conway, zbudowała pozycję lidera dzięki mocnemu tempu i strategii. Gdy wydawało się, że japoński producent jest blisko zwycięstwa, samochód stracił ciśnienie hydrauliczne. Toyota musiała zjechać i ostatecznie odpadła z walki o podium.
Ferrari przejęło prowadzenie i utrzymało je do mety. Po 167 okrążeniach 499P nr 50 wyprzedziło Cadillaca V-Series.R nr 38 Sébastiena Bourdaisa, Earla Bambera i Jacka Aitkena o 4,471 sekundy. Trzecie miejsce zajęło Alpine A424 nr 35 z Charlesem Milesim, António Félixem da Costą i Ferdinandem Habsburgiem, tracąc 6,116 sekundy.
Dla załogi nr 50 był to trzeci z rzędu finisz na podium podczas rundy WEC w Austin, ale tym razem po raz pierwszy zakończony zwycięstwem. Wynik przerwał też najdłuższą serię Ferrari bez wygranej w erze 499P w mistrzostwach świata.
Wyścig pokazał, jak niewielki margines dzieli sukces od porażki w klasie Hypercar. Toyota kontrolowała sytuację bardzo późno w rywalizacji, lecz pojedyncza usterka hydrauliki przekreśliła kilka godzin pracy. Ferrari nie musiało podejmować desperackiego ataku na torze. Wystarczyło utrzymać się w zasięgu lidera i wykorzystać moment, gdy rywal przestał być w stanie kontynuować na dotychczasowym poziomie.
Lone Star Le Mans przyniosło więc Ferrari zwycięstwo w okolicznościach, których nie dało się zaplanować, ale które trzeba było wykorzystać. W wyścigu długodystansowym niezawodność okazała się równie ważna jak tempo.